04.27.2018

...to dobry dzień na
fitness dla umysłu...

Logowanie / rejestracja

Składnica haseł

 Klasycznie, hałdy, zwały, poskręcane obce elementy, które zaczynają nabierać dzięki temu nowych znaczeń. Jesteśmy na składowisku haseł.

 Właściciel zgodził się poświęcić nam chwilkę, bo praca wre.
(red.) - Od dawna to działa? Skąd przyszedł pomysł?
(W.) - Przyszedł razem z nowym, zza siatki, gdzie mieszkał poprzedni wójt. Pamiętacie przemiany, początki tzw. gospodarki rynkowej? wtedy zastanawiałem się nad jakąś hurtownią, ale to właśnie wójt podsunął mi pomysł, kiedy nie miał gdzie pozbyć się tego swojego majdanu.
(red.) - Miał cały osprzęt? Lenin na biurko, Bierut na ścianę?
(W.) - Nie no, to stare czasy, ten miał głównie nieaktualne hasła, bo władza centralna w tym czasie była już zajęta tylko sobą i nowymi układami. Sam spodziewałem się z czasem pomników Dzierżyńskiego czy innych tego typu gadżetów, ale to był już inny czas i dobrze się stało, mam trochę "lżejsze" podwórko i większe pole manewru... co tu dużo gadać, od samego składowania przeszedłem do recyclingu, nie dość, że lżejszy towar, to jeszcze dostałem dotacje, wniosek to mi sam wójt pomagał pisać. Dobry chłopina i bardzo przywiązany do własnych wartości, dzisiaj próbuje coś u siebie, nad jakąś retro elektroniką ślęczy, oporniki czy coś takiego...
(red.) - No dobrze, dobrze, ale skąd, na tak masową skalę, bierze pan towar w dzisiejszej rzeczywistości?
(W.) - Ooo, z tym nie ma problemu, wiele grup zawodowych robi tu zrzuty - prawnicy, lekarze, dziennikarze... a polityka? - nieprzerwany strumień, a unie czy inne tego typu dziwolągi? Wpadnijcie pod wieczór, zobaczycie pojedynczych klientów, podjeżdża taki nowym autem, wyjmuje jeszcze nowszy telefon, umyślny w pośpiechu oczyszcza bagażnik... ale... jakie jaja zaczęły się dziać w drugą stronę... teraz, to mamy największy ruch w zamówieniach na hasła, czyli recycling, a najwięksi odbiorcy to ci, którzy wcześniej nazwozili tu tego poprzednio, to jest piniądz... Swoją drogą, skąd oni na to biorą?
(red.) - Wie pan, my wiemy, ale chcielibyśmy dać ludziom trochę wytchnienia od polityki, chodzi o ogólny koncept tego biznesu.
(W.) - Rany, no tak to wygląda, owszem, przyjdzie czasem ktoś, pogrzebie, coś wygrzebie, ale to detaliści, prawdziwy ruch to właśnie to, o czym mówię. Widocznie nie da się uciec od dostawców.
(red.) - A jakiś szczególny moment, postać?
(W.) - O, no tak, była tu taka miss, wzięła coś z kupki lekarzy o bezinteresowności, to było tak akurat tak przed jakimiś wyborami, szukała bidulka jakichś właśnie takich idealnych haseł, ale wszystko było akurat przebrane, tak że... ale widziałem ją ostatnio w telewizorze, jakieś leki reklamowała czy coś...
(red.) - A ta kupka, ta taka duża?
(W.) - A to, to dziennikarska, tzw. lisia nora. To kocioł, to takie stałe miejsce 'hien'... ja nie wiem, panie, można się pozbyć przyzwoitości raz, ale żeby dzień w dzień mieć coś do zrzucenia? Przyjmujemy, owszem, ale to niskodochodowa 'kupka', chociaż powoli się kręci, bo to i transfery w tych mediach i świeża krew też potrzebuje zarobić, weźmy wczoraj, przyszedł taki napaleniec z wypiekami, gada że dostał właśnie kontrakt w stacji... no nie będę politykował, ale wiadomo, wszystko na niebiesko i dawaj mu przekuwać profesjonalizm na spolegliwość i... a, szkoda słów, a nawet zdolny chłopaczyna.
(red.) - Aha, to to wykuwanie to pewnie tam pod tą wiatą?
(W.) - A nie nie, to nowość, technologia poszła naprzód, to już bardziej zaawansowane procesy, ale z tym to się wstrzeliłem. Zainwestowałem i z marszu zacząłem zarabiać, już z pierwszego marszu.
(red.) - Ale co to jest, bo wygląda dość nierealnie.
(W.) - Wydmuszki, hasła wydmuszki, chcesz pan sprawiedliwość, wydmuchujemy. Nie znali, nie mieli takiego hasła, wydmuchujemy im nowe. Jeszcze taka zaleta, te hasła są puste, więc są bardziej znośne i nośne, tak powiem. Na początku liczyłem, że po roku mi się zwróci, ale panie, jaki szał, pół roku minęło, a ja z zamówieniami nie nadążam, robimy non stop. Tak to jest, człowiek czasem się nie spodziewa, kto mu da wreszcie zarobić.
E! Panowie, ale tam miało być "obronimy", a nie "obrobimy"... no jak sam nie dopilnujesz...
(red.) - To nie przeszkadzamy, a czego życzyć?
(W.) - Żeby nic się nie zmieniło, nic.

(red.)

Skomentuj

Redakcja najlepsze komentarze nagrodzi zdalnie sterowanym buziakiem (płeć żeńska), jako się rzekło, jakimś "żółwikiem" (płeć męska)