08.18.2018

...to dobry dzień na
fitness dla umysłu...

Logowanie / rejestracja

KOSMOS O NAS

05.02

O nas się mówi, o nas się pisze... choć czasem nie powinno się.

Coraz częstsze komentarze towarzyszące naszej działalności sprawiają, że musimy wziąć sprawy w swoje ręce i dać odpór tym, którzy w sposób bezpodstawny i w bezprecedensowej skali starają się zdeprecjonować nasze osiągnięcia oraz podważać z trudem wypracowany autorytet.

05.02


Słynny Wikileaks? Oj słynny, niezła przykrywka, dlatego wielu z Was z pewnością nie słyszało o wikilidiki. To właśnie 'dzięki nim' nie ma nas, nie istnniejemy, nasze artykuły, kampanie, a nawet spotkania na szczycie, nie są oficjalnie odnotowywane (jak chocby ostatnie, z którymś z Donaldów). Nie ubolewamy, jedziemy dalej, a na dowód, że działamy, i że nam można ufac, dowód w postaci zdjęcia, na którym wyraźnie widac 'odgniot' '...ski', gdy odmawiał pewnego wywiadu... czy pewien wywiad... jakoś tak.

10.06

Przykro nam, że pojawiają się tu zwłoki, tym bardziej, kiedy sami je wywołujemy. Ostatnia długa przerwa spowodowana była nieodpowiedzialnym zachowaniem kolegi ...ski'ego, który, ni mniej ni więcej, tylko wziął i się zawiesił kropka

18.05

Jeśli ktoś zna cykl 'ŁAZIK' to wie, z jakim zjawiskiem mieliśmy do czynienia, ale nikt z Was na podstawie samych tekstów nie jest w stanie sobie wyobrazić, o co tak naprawdę się otarliśmy się, się. Otóż co, otóż to, że nie mają racji ci, którzy twierdzą, że nasze relacje były niepełne, że był jakiś niedosyt. Prawda jest taka, że nasze relacje były niepełne. Stanęliśmy oczy w oczy ze zjawiskami tajemniczymi, skrywanymi przez kosmos w zakamarkach niedostępnych nawet dla NASA. Mieliśmy okazję, jako pierwsi, zetknąć się z obcą formą życia i nie dane nam było ujawnienie wszystkiego, stąd nasze przekazy musieliśmy cenzurować, przykrywając to płaszczykiem niewinnej niewiedzy. Bardzo szybko okazało się, że przedstawicielki (obcej) formy są tu po to, by zmienić nasz los, los naszej planety (bo wszyscy wiedzą, że jej los jest zależny właśnie od konkretnie nas). TAK! nasi drodzy, podczas, gdy Wy spaliście słodko-kwaśnie spaliście, my zdołaliśmy odwrócić bieg histerii i dzisiaj możemy zakomunikować Wam wielką nowinę - wróg został unieszkodliwiony u bram, nasza skromna interwencja jeszcze raz uratowała Ziemię, bo faceci w czerni i bieli, to właśnie my. Powyższe zdjęcie to dowód na naszą obecność na planecie bazowej owych istot, widać na nim cień majdrującej coś postaci przy naszym własnym (o czym świadczą tabliczki znamionowe) łaziku Curiosity, której pomaga akurat w tym momencie ...ski, podając śrubokręt.

A tu bomba - zdjęcie po naszej interwencji, które zatytułowaliśmy - poskromienie osobliwości.

17.05


Stało się, JESTEŚMY NA GIEŁDZIE CHIŃSKIEJ. Wstajemy rano, wyglądamy za okno... i jesteśmy, jesteśmy notowani, jesteśmy obecni (zdj. nr1). Nie zabiegaliśmy, a nawet nic o tym nie słyszeliśmy jakobyśmy zabiegali, w ogóle nie lubimy biegania, męczy. Okazało się, że nasze wyniki są tak zadowalające, że nie byto jeszcze w stanie ustalić dla nas ceny, natomiast przez ten kraj kwitnącego ryżu przetoczyła się już pozytywna fala w odzewie na długofalowe skutki, jakich spodziewa się tamtejsza gospodarka w związku z naszym tajemniczym zaistnieniem. Cóż możemy w tej sytuacji powiedzieć, dołożymy wszelkich starań, aby Państwo Środka pozostało pewnie na swej pozycji, a w bliżej nieokreślonej przyszłości użyło środków z korzyścią dla naszej pozycji, i kiedy już się spotkamy gdzieś w środku drogi i spojrzymy wstecz, żeby się okazało, że jest ona opromieniona naszym wspólnym zaangażowaniem i utwardzona naprawdę dobrą robotą. Tak drodzy filigranowi bracia, uczcie się polskiego, nadchodzimy.
Dość ma dzień danych gospodarczych, ekonomicznych, jeszcze poniżej informacje z chińskiej prasy dla tych, którzy jak zwykle niedowierzają.

16.05

Z przykrością stwierdzamy fakt zaistnienia dłuższej przerwy w nadawaniu. Wydawało nam się, że jesteśmy z materiałami na bieżąco, jednak światowe agencje wszczęły alarm, który z początku potraktowaliśmy jako przejaw histerii. Potwierdziło się, nasze materiały trafiały w próżnię, dlatego też przepadła szansa obcowania z nimi. Próżnia wchłonęła kilka artykułów, spotów, zdjęć (w tym jedno dość odważne), jeden raport oraz kuplecik.
Jak to się stało?
Właśnie, właściwiej byłoby zapytać - kto za tym stało? Zdobyliśmy niezbity dowód działania wrogich nam sił, żeby nie powiedzieć mocy. Poniższe zdjęcie przedstawia to, co zostało z naszego mobilnego nadajnika, który, ze względu na temat artykułu, znajdował się był gdzieś w okolicach Gliwic. Zdjęcia nie pozostawiają złudzeń, komuś wyraźnie zależało na uciszeniu nas, ale w tak sprytny sposób, żebyśmy zostali jeszcze obarczeni winą za incydent. Czy nas to dziwi? Bynajmniej. Skoro aż tak komuś zależy, to znaczy, że nasza robota nie idzie na marne, że robimy dobrą robotę.

06.05
 
 Na pierwszy cel bierzemy zarzuty, jakie dotarły do nas po publikacji artykułu o naszej wizycie na wyspie pewnego wpływowego polityka. Ktoś słabo zorientowany w sprawach technicznych starał się czynić nam zarzuty z tak błahych powodów, jak to, że dotarliśmy na wyspę taksówką. Zamiast tłumaczyć nasze metody operacyjne, przechodzimy od razu do dowodów rzeczowych, którymi są powyższe zdjęcia. Pomimo oficjalnego charakteru wizyty i napiętego grafiku, byliśmy w stanie wygospodarować chwilę na relaks. Widoczny na zdjęciu jacht jest własnością naszego rozmówcy, co potwierdza tabliczka znamionowa na silniku oraz dokumenty, a najtwardszych niedowiarków przekona z pewnością kąpiący się '...ski'. Znając podejrzliwość i upierdliwość niektórych łowców sensacji, przezornie zamieszczamy obok zdjęcie, na którym '...ski' nurkuje, które stanowi gwóźdź do trumny zwolenników teorii spisku.

Skomentuj

Redakcja najlepsze komentarze nagrodzi zdalnie sterowanym buziakiem (płeć żeńska), jako się rzekło, jakimś "żółwikiem" (płeć męska)