05.27.2018

...to dobry dzień na
fitness dla umysłu...

Logowanie / rejestracja

CO TO ZA GRA?

  • Dział: Terazja


Znam to, już to widziałem. O, jakieś małe zmiany w otoczeniu... jakby ciemniej... i pada. Tak, znam to miejsce. Te wszystkie miejsca.

 Co teraz? To co wczoraj, co poprzednio. Może chociaż jakaś zmiana trasy dla urozmaicenia... przejść po dachach? Nie, trzeba użyć pojazdu, może jest już późno i trzeba przyspieszyć, kto to wie, dlaczego to wszystko robimy i stale powtarzamy. Zapętlony świat, zalupowany.
 Znowu to samo, 'skacz'. Choćbyś nie chciał, 'skacz', ponad swoje siły... a przede wszystkim chęci. Skacz... tylko dlaczego? Dlaczego skakać czy schylać się po rzeczy, które powinny być na wyciągnięcie ręki? Bo trzeba doładować energię. Kosztem utraty jeszcze większej energii? Niby niemożliwe, ale biorąc pod uwagę wszystkie parametry, bilans satysfakcji rzadko zadowala.
 No właśnie, mur, kolejny mur. Wal! Przeskocz! Tyle wysiłku, tyle wkładu własnego, by pokonać jakiś krótki odcinek. A za nim? Walka, znowu i znowu. Czy wszyscy tak walczą? muszą? Tyle poukładanych miejsc, tyle postaci, które wydają się po prostu być. Wyrastają na mojej drodze. niszczę je, kasuję wirtualnie, zabieram ich samochody, wysysam z nich tchnienie, przechodzę przez nich jak przez dekoracje. Po co, z zazdrości? przecież nawet ich nie znam, za każdym razem można spotkać innych, każdy ma jakiś swój cel, ja też muszę mieć. Czy go znam? Czy mam iść 'po łbach', czy z nimi? Czy oni wszyscy są szczęśliwi? a czy ja jestem? Monotonia, to czuję na pewno. Jej jestem pewien, jej ciężar przeważa i sprawia, że nie potrafię skoordynować, zrozumieć... może jeszcze bawić się tym?... jakby ktoś za mnie decydował, kontrolował moją drogę, stawiał blokady... A PRZECIEŻ TO MÓJ ŚWIAT! JA GO WIDZĘ! JA ICH WSZYSTKICH WIDZĘ! OBEJMUJĘ CALOŚĆ! Oni istnieją tylko na mijanych przeze mnie, krótkich odcinkach. I nikną, a nawet jeśli znów się pojawiają, to za moją sprawą, bo ich widzę, spotykam. Co za pętla! Przejść tak do następnej planszy, wyjść z tego kokonu bezradności, kanonu powszedniości.
- Kurna, ktoś nami rozgrywa? Kto nami rozgrywa?...
- Gracze. Mówią na nich gracze...
- ??? A ty kto?
- ...ale zanim przejdziesz dalej, wejdzie nowsza wersja, twoje przygody przejdą do przeszłości, zapomnianej, chyba że zrobisz coś spektakularnego, ale jest już tylu bohaterów i co chwilę tworzy się kolejnych...
- Jestem bohaterem, jestem pierwszym planem! To wszystko działa dla mnie!
- ...no, istnieją jeszcze kody dostępu, gdyby tak twój gracz zdecydował się zrobić ci taki prezent, no to kto wie... ale...
- O czym ty bredzisz, ktoś cię pytał? Skąd ty tutaj w ogóle z tym swoim 'ale'?
- Jestem tu za każdym razem, tylko ty przechodzisz już planszę z zamkniętymi oczami...

(red.)

Skomentuj

Redakcja najlepsze komentarze nagrodzi zdalnie sterowanym buziakiem (płeć żeńska), jako się rzekło, jakimś "żółwikiem" (płeć męska)